wtorek, 5 lipca 2011

ulewa w Rzymie

Już jest lipiec i tutaj w Rzymie powinno być co najmniej baaaaaaaaaaaaardzo gorąco a tymczasem od kilku dni mamy pogodę ciut nie polarną na tutejszy klimat, czyli niewiele ponad 20 stopni chłodny wiaterek i brak słońca. A dzisiaj to już zupełnie rzymska pogoda przeszła samą siebie i podejrzewam, że u wszystkich mieszkańców miasta wywołała co najmniej szok. Od rana ciężkie deszczowe chmury zasłoniły niebo i tym samym widok na kopułę Bazyliki Świętego Piotra był niesamowity, od strony rzeki słońce oświetlające świątynię z białego trawertynu sprawiało, iż wyglądała wręcz lśniąco na tle ciemnogranatowego nieba. I za chwilę chmury się rozerwały i zaczęło lać, lać tak jak leje tutaj w październiku lub listopadzie, z grzmotami i błyskawicami. Zasłona deszczu przesłoniła całą bazylikę i kopułę a ja z parasolem, który na niewiele się zdawał biegłam szybko w stronę kolumnady aby się schronić. A potem, aby wejść do bazyliki musiałam zdjąć nasiąknięte wodą buty i podwinąć i tak już przemoczone aż do kolan nogawki spodni, i powoli po śliskich kostkach sampietrini przebrnęłam przez potoki wody opłukujące plac aż dotarłam do schodów i po nich wspięłam się aż do wejścia. Wykręciłam spodnie na ile się dało, wsunęłam mokre buty i dzielnie pomaszerowałam do kościoła.

wtorek, 28 czerwca 2011

lato w Rzymie

Właśnie uświadomiłam sobie że to moje szóste już lato w Rzymie. I każdego roku jest nieco inne, choć zawsze mocno ciepłe lub wręcz gorące. Pierwsze moje lato tutaj dało mi się we znaki. Już od początku lipca było niemiłosiernie gorąco i wilgotno a my mieszkaliśmy w centrum Rzymu przy via Nomentana i podczas poobiedniej przerwy nie było dokąd pójść, gdyż wszystkie parki wokół były zamknięte na kłódkę. Kolejne lato spędziliśmy w górach w Tivoli, gdzie było nadal gorąco ale mniej wilgotno, gdyż dalej od morza. Ale było okropnie sucho i wokół nas w górach tu i ówdzie pojawiały się pożary i straż pożarna z samolotów próbowała je gasić. Lato roku 2008 też było gorące ale jakoś wilgoć mocno nie dokuczała, może dlatego, iż mieszkaliśmy na parterze i mieliśmy wyłożony marmurem ogródek, który dawał chłodek. W 2009 roku czerwiec i lipiec znowu były bardzo gorące i wilgotne a temperatura morza wynosiła 25 stopni a woda wcale nie dawała przyjemnej ochłody. W minionym roku maj był gorący ale suchy a potem czerwiec był wręcz zimny i wszyscy chodzili biali gdyż nie było możliwości opalania się. Dopiero lipiec zrobił się gorący i nieznośnie wilgotny, ponad 40 stopni w cieniu i 80% wilgotności powietrza, zarówno w dzień jak i w nocy nie dało się oddychać.  W tym roku kwiecień już był bardzo ciepły i można było się podsmażyć na słoneczku, maj też ciepły ale nie gorący. Czerwcowe upały już trwają na całego, dzisiaj były 33 stopnie w cieniu, ale nie za wysoka wilgotność w powietrzu czyni to wygrzane powietrze znośnym.

wtorek, 17 maja 2011

Spaghetti alla carbonara

To moje pierwsze danie włoskie a właściwie rzymskie, jako że kuchnia włoska w Italii nie istnieje. Jest za to kuchnia rzymska, toskańska, sardyńska, neapolitańska, sycylijska itd. Spaghetti alla carbonara pokazał mi mąż koleżanki, Rzymianin od urodzenia. Wypróbowałam je kilka razy, dwa razy nie wyszło mi jak trzeba (aż dziwne zważywszy na to jak jest proste), i na dobre zagościło w  mojej kuchni, głównie ze względu na swe walory smakowe jak i banalne przygotowanie (na przyrządzenie całej potrawy trzeba aż 20 minut!).

400g makaronu spaghetti
100g wędzonego boczku
100g startego sera pecorino
4 jajka
oliwa z oliwek
sól
pieprz

Zagotować lekko osoloną wodą w dużym garnku. Wrzucić makaron spaghetti i gotować według przepisu aż będzie al dente. W międzyczasie w dużym rondlu na oliwie z oliwek podsmażyć boczek pokrojony w drobną kostkę, dodać ugotowany i odcedzony makaron. Wymieszać, zdjąć z ognia i wbić jajka, starty pecorino, sól i pieprz do smaku i jeszcze raz dobrze wszystko wymieszać.  Podawać na ciepło.

czwartek, 12 maja 2011

Banana bread

Nie jest to przepis włoski ale z Ugandy. Dostałam go jednak tu w Rzymie i wypróbowałam, i gorąco polecam.

 Składniki
125 g masła
0,5 kg cukru
1kg mąki pszennej
4-6 jajek
6 dużych mocno dojrzałych miękkich bananów
łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

Wykonanie
Piekarnik rozgrzać do temperatury 180-200 stopni. Dużą blaszkę do pieczenia wysmarować masłem. Utrzeć banany (można rozetrzeć widelcem). Wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną. Utrzeć masło z cukrem i jajkami. Dodać roztarte banany. Powoli dodawać mąkę i mieszać dokładnie na jednolitą masę. Wlać do blaszki. Piec w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez godzinę.

Smacznego

wtorek, 10 maja 2011

Koloseum sprzedane


W minionym tygodniu burmistrz miasta Rzymu Gianni Allemano podpisał umowę sprzedaży Koloseum z koncernem obuwniczym Tod’s. Brzmi niewiarygodnie, ale jest to prawdą. Burmistrz oraz Rada Miejska już od dłuższego czasu próbowała znaleźć fundusze na restaurację zabytku, poszukiwała altruistów, którzy mogliby sfinansować ogromne koszta związane z odnową budowli, jednak bez rezultatów. Zatem rozwiązaniem, i to bardzo skutecznym, okazał się sponsoring. Tod’s zapłacił 25 mln dolarów w zamian za ekskluzywne wykorzystanie logo Koloseum na swoich produktach przez najbliższych 15 lat. Wkrótce też w Amfiteatrze Flawiuszy zawisną banery z logo Tod’sa (ponoć udało się nieco je „zmniejszyć” w umowie z koncernem).

wtorek, 3 maja 2011

Bucatini all’amatriciana


400 g makaronu bucatini (długie makarony jak spaghetti tylko grubsze z dziurką w przekroju)
80 g wędzonego  pogardla
80 g wędzonego  boczku
8 pomidorów z puszki bez skóry
starty ser pecorino
papryczka chilli
ocet winny
oliwa z oliwek

Pokroić podgardle i boczek w kostkę, podsmażyć  na oliwie, dodać ocet winny i smażyć kilka minut aż ocet odparuje. Dodać pomidory pokrojone w kostkę i papryczkę chilli. Dodać soli do smaku i wszystko dusić na małym ogniu przez kilka minut. Ugotować bucatini i dodać do gotowego sosu z odrobiną pecorino.

sobota, 30 kwietnia 2011

Faberge eggs


Obecnie w Muzeach Watykańskich trwa wystawa pokazująca produkcje Carla  Faberge, który to tworzył arcydzieła sztuki jubilerskiej i dekoracyjnej dla rosyjskiej rodziny carskiej na przełomie XIX i XX wieku. Wystawa oferuje wyjątkowe a jednocześnie szerokie spojrzenie na najbardziej reprezentatywne i zachwycające dzieła Carla Faberge z dziedziny biżuterii oraz zdobnictwa srebra i kamieni.

Firma Faberge założona w Sant Petersburgu w 1842 roku wyprodukowała cały arras arcydzieł od unikatowych dzieł stworzonych na specjalne potrzeby rodziny carskiej, monarchów Europy oraz Bliskiego i Dalekiego Wschodu do masowej produkcji przedmiotów, które zaspakajały potrzeby społeczeństwa tamtych czasów, były wśród nich przedmioty dekoracyjne, kamienne rzeźby oraz srebrna zastawa. Carl Faberge został głową rodzinnej firmy w 1872 roku i wśród jego osiągnięć były jajka Wielkanocne, które zawierały niespodzianki dostosowane do zamówień cara Aleksandra III i Mikołaja II, ostatnich z Romanowów.









Kolekcja, która jest obecnie wystawiana w Watykanie jest drugą co do wielkości kolekcją Faberge na świecie tuż po kolekcjii  Rosyjskiego Narodowego Skarbcu na Kremlu w Moskwie. Ma też swoje niezaprzeczalne perełki, takie jak pierwsze jajko Faberge, które zapoczątkowało kolekcję jajek Wielkanocnych. Zostało ono stworzone w 1885 roku na zamówienie cara Aleksandra III jako prezent narzeczeński dla przyszłej cesarzowej Marii Fedorowny. Caryca tak bardzo była zakochana w białym emaliowanym jajku zawierającym złotą kurkę w środku, że owo zamówienie od tamtej pory stało się tradycją. Każdego roku Carl Faberge przedstawiał w pałacu carskim kolejne jajko nigdy nie przestając zaskakiwać swoim nowatorstwem i pomysłowością, oryginalną kompozycją i doskonałym kunsztem jubilerskim. Praca nad każdym arcydziełem trwała rok i zaczynała się tuż zaraz po Wielkanocy. Kolejne jajko było gotowe na Wielki tydzień roku następnego, kiedy to Carl Faberge osobiście dostarczał je carowi, który z kolei wręczał je jako prezent swojej żonie w Wielkanoc.

Po śmierci Aleksandra III, podczas panowania jego syna Mikołaja II, mistrzowie w pracowni Faberge zaczęli wykonywać dwa jajka każdego roku, jedno dla Marii Fedorowny, drugie dla żony cara Mikołaja II Aleksandry Fedorowny.

Oprócz jajek Wielkanocnych na wystawie można zobaczyć mistrzowsko wykonane i przepięknie zdobione zegary, wysadzane kamieniami ramki na zdjęcia oraz bogato zdobione ikony.