środa, 6 kwietnia 2011

pasta al ragu


Wczoraj  i dzisiaj mam fazę na gotowanie, znowu przysmaki włoskie bo to łatwo i szybko. Dawno nie było pasty al ragu.

Pasta al ragu
2 łyżki oliwy z oliwek
1 ząbek czosnku
0,5 kg mięsa drobno mielonego wieprzowego
0,5 l przecieru pomidorowego (nie koncentratu) lub pomidory w puszce bez skóry
sól
bazylia najlepiej świeża
starty parmezan lub pecorino romano
300 g makaronu najlepiej świderki lub piórka

Do garnuszka wlać oliwę i dodać przepuszczony przez praskę czosnek. Na niedużym ogniu odrobinę podsmażyć by wydobyć zapach czosnku. Dodać mięso mielone i gotować na niedużym ogniu ciągle mieszając  aż przestanie być surowe. Dodać sól i przecier pomidorowy. Dobrze wymieszać, zagotować i pozostawić na małym ogniu na ok.46/60 minut aby się gotowało. Pod koniec gotowania dodać świeże listki bazylii i zdjąć z ognia. Ugotować makaron al dente według przepisu  na opakowaniu. Podawać makaron z sosem posypanym parmezanem lub pecorino.

Buon appetito

wtorek, 5 kwietnia 2011

spacer nad morzem

Spacer nad morzem... dodaje mi siły, odpręża i relaksuje. Dzisiaj ten spacer postawił mnie na nogi. Słońce odbijało się po delikatnie pofałdowanej powierzchni wody, drobniutkie, pomarszczone fale, ich delikatnie spienione wierzchy i cichutki szum. To ciepłe śródziemnomorskie słońce daje mi nową energię, radość i optymizm.

Jak co dzień wiele osób wkoło, spacerujących, biegających, jeżdżących na rowerach i rolkach i... siedzących w samochodach przy odkręconym oknie z nosem w gazecie. Biegające psy, pokrzykujące dzieci i ich mamy, przejeżdżające wokół samochody. I ja przechadzająca się tam i z powrotem wzdłuż brzegu ciesząca się z tego słońca i morza.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Positano


Pizza…mmmmm palce lizać. Koło domu mamy prawdziwy raj- pizzeria napoletana, według Włochów, a oni na pizzy się znają, najlepsza pizza w całym kraju. A języka nie strzępią skoro pizza napoletana została przez unię obdarzona znakiem jakości i unikalności (tak jak inne włoskie przysmaki np. szynka parmeńska czy mozarella albo też polski oscypek). 





Pizza napoletana ma ciasto dosyć miękkie, nie takie jak pizza Romana gdzie ciasto raczej jak maca. Dodatki mogą być różne, typowe to oczywiście z Campanii mozarella di buffala, która ma specyficzny zapach… krowiego łajna ale jak się zapach zignoruje, pyszności. Oprócz mozarelli może być szynka (prosciutto), lub kiełbaski (salsiccia), grzyby (funghi), pomidory przeróżnych gatunków, różne sery i warzywa. Żadnego ketchupu, ketchup to pewnie jakiś amerykanizm.
Pizzeria Positano, w której jem moją ulubioną pizzę Caprera, wygląda dość osobliwie, przypomina raczej wyglądem jakąś zabitą deskami wioskę w dzikiej Campanii, gdzie nad głowami wiszą galoty i skarpety. Ale na ścianach widać mnóstwo dyplomów i nagród, a przy piecu, oczywiście opalanym drzewem, wielokrotny mistrz Italii i wicemistrz świata w robieniu pizzy.

A na koniec, po posiłku podają różne nalewki, jakiś czas temu serwowali pyszne meloncello, czyli nalewka z melona koloru wędzonego łososia i o smaku i zapachy świeżych melonów. Dziś, oprócz tradycyjnego limoncello czyli nalewki cytrynowej i amaro czyli nalewki ziołowej, podawali melacello - nalewkę z jabłek. Szkoda tylko że to mocne i nie da się dużo wypić.

sobota, 2 kwietnia 2011

jak się mówi po włosku


Włoch może mówić wiele albo niewiele, ale z pewnością wiele mówią jego ręce.  Warto zobaczyć film z Julią Robert „Eat, Pray, Love” (Jedz, módl się, kochaj) albo choćby tylko jego kawałek, dokładnie ten o Rzymie. Otóż jest tam scena kiedy wszyscy siedzą w jakimś zakładzie fryzjerskim i fryzjer golibroda mówi „ l’italiano si parla con i gesti, con le mani” ( co oznacza “po włosku mówi się gestami, rękoma).

Podczas wojny Niemcy pojmali  Francuza, Rosjanina i Włocha i zaczęli każdego z nich po kolei przesłuchiwać. Francuz powiedział im wszystko, co chcieli wiedzieć, Rosjanin też a Włoch nie pisnął ani słowa. Po przesłuchaniach wsadzili ich wszystkich trzech do jednej celi i wtedy Francuz i Rosjanin pytają Włocha „jak ty to zrobiłeś, że nie powiedziałeś im ani słowa?” na co odpowiada Włoch „nie mogłem, miałem związane ręce”.

piątek, 1 kwietnia 2011

Insalata di riso


na specjalną prośbę czasem będzie coś z kuchni włoskiej, polecam

2 dag ryżu najlepiej specjalnego na risotto
3 gotowane na twardo jajka
4-5 plastrów marynowanej papryki
4-5 małych ogóreczków w occie
3 łyżeczki oliwek zielonych
3 łyżeczki marynowanych pieczarek
3 łyżeczki małych marynowanych cebulek
3 łyżeczki kaparów
puszka tuńczyka najlepiej w oliwie z oliwek, jeśli nie to w sosie własnym
4 łyżki kukurydzy z puszki
sól do smaku
oliwa z oliwek

Ryż ugotować w lekko osolonej wodzie. Odcedzić, przelać zimną wodą, ostudzić. Pieczarki pokroić w plasterki a oliwki w krążki. Jajka, ogóreczki  i paprykę pokroić w kostkę. Wszystkie składniki wrzucić do ryżu, dodać kapary, cebulki i kukurydzę z puszki. Tuńczyka wyjąć, rozdrobnić  widelcem i wymieszać wszystko dobrze razem z oliwą z puszki (lub tuńczyka w zalewie bez zalewy wymieszać z dwoma lub trzema łyżkami oliwy z oliwek). Przyprawić do smaku solą i dobrze ale delikatnie wymieszać. Można dodać oliwy z oliwek.

sciopero


Czyli po włosku strajk. Strajkować trzeba umieć. Strajki są zapowiadane w dziwny sposób, zazwyczaj w gazecie, takiej darmowej którą można otrzymać lub wziąć na prawie każdej stacji metra, pojawia się artykuł iż jest ryzyko strajku, może nie jeździć metro, pociągi i autobus , po czym ogłoszenia o strajku pojawiają się na stacjach. Te ogłoszenia mniej więcej mówią, iż będzie strajk CAŁODOBOWY ,czyli od godziny 8.30 do 17.00 nie jeździ nic, potem  wznowienie transportu do godziny 20.00, po 20.00 aż do końca dnia nie jeździ nic (nie wiem czy tak należy rozumieć strajk całodobowy). W sumie nie brzmi to źle, można pomyśleć, ale pod ogłoszeniem o strajku widnieje, oczywiście małym druczkiem, iż nie ma gwarancji, iż o 17.00 komunikacja miejska ruszy gdyż pracownicy mogą mieć problemy techniczne (cóż, problemy to oni zawsze znajdą i powody, żeby nie pracować).  
Właśnie dzisiaj strajk w całym Rzymie, un casino nie  z tej ziemi. Przez dłuższy czas strajki były tylko w piątki, ale chyba ktoś się zaczął burzyć, gdyż wyglądało ta jak ponte (długi  weekend) i od jakiegoś czasu po kolei jest wybierany dzień tygodnia. Był zatem już strajk w poniedziałek, i we wtorek, i  we środę, ostatnio znowu w piątek ale we czwartek był wypadek, w którym cysterna wywróciła się przy stacji metra i usuwanie szkód trwało aż do piątku, więc chyba strajkujący też ludzie bo odwołali strajk. I dzisiejszy strajk znów wypadł w piątek. Wszystkie stacje są zamknięte, wokół znajomy widok ludzi siedzących na schodach z książkami oczekujących kolejki metra.
Strajki to tutejszy folklor, do którego trzeba, i o dziwo, można się przyzwyczaić. Żeby tylko jeszcze wiedzieć czego te ich związki zawodowe się domagają i co chcą osiągnąć strajkując.
Jeszcze jedna dygresja. Cztery lata temu miałam okazję być w Rzymie w drugiej połowie sierpnia, kiedy trwa tutejszy exodus i Rzym jest wyludniony ze względu na masowe urlopy. Strajki też były na urlopie.