piątek, 1 kwietnia 2011

Insalata di riso


na specjalną prośbę czasem będzie coś z kuchni włoskiej, polecam

2 dag ryżu najlepiej specjalnego na risotto
3 gotowane na twardo jajka
4-5 plastrów marynowanej papryki
4-5 małych ogóreczków w occie
3 łyżeczki oliwek zielonych
3 łyżeczki marynowanych pieczarek
3 łyżeczki małych marynowanych cebulek
3 łyżeczki kaparów
puszka tuńczyka najlepiej w oliwie z oliwek, jeśli nie to w sosie własnym
4 łyżki kukurydzy z puszki
sól do smaku
oliwa z oliwek

Ryż ugotować w lekko osolonej wodzie. Odcedzić, przelać zimną wodą, ostudzić. Pieczarki pokroić w plasterki a oliwki w krążki. Jajka, ogóreczki  i paprykę pokroić w kostkę. Wszystkie składniki wrzucić do ryżu, dodać kapary, cebulki i kukurydzę z puszki. Tuńczyka wyjąć, rozdrobnić  widelcem i wymieszać wszystko dobrze razem z oliwą z puszki (lub tuńczyka w zalewie bez zalewy wymieszać z dwoma lub trzema łyżkami oliwy z oliwek). Przyprawić do smaku solą i dobrze ale delikatnie wymieszać. Można dodać oliwy z oliwek.

sciopero


Czyli po włosku strajk. Strajkować trzeba umieć. Strajki są zapowiadane w dziwny sposób, zazwyczaj w gazecie, takiej darmowej którą można otrzymać lub wziąć na prawie każdej stacji metra, pojawia się artykuł iż jest ryzyko strajku, może nie jeździć metro, pociągi i autobus , po czym ogłoszenia o strajku pojawiają się na stacjach. Te ogłoszenia mniej więcej mówią, iż będzie strajk CAŁODOBOWY ,czyli od godziny 8.30 do 17.00 nie jeździ nic, potem  wznowienie transportu do godziny 20.00, po 20.00 aż do końca dnia nie jeździ nic (nie wiem czy tak należy rozumieć strajk całodobowy). W sumie nie brzmi to źle, można pomyśleć, ale pod ogłoszeniem o strajku widnieje, oczywiście małym druczkiem, iż nie ma gwarancji, iż o 17.00 komunikacja miejska ruszy gdyż pracownicy mogą mieć problemy techniczne (cóż, problemy to oni zawsze znajdą i powody, żeby nie pracować).  
Właśnie dzisiaj strajk w całym Rzymie, un casino nie  z tej ziemi. Przez dłuższy czas strajki były tylko w piątki, ale chyba ktoś się zaczął burzyć, gdyż wyglądało ta jak ponte (długi  weekend) i od jakiegoś czasu po kolei jest wybierany dzień tygodnia. Był zatem już strajk w poniedziałek, i we wtorek, i  we środę, ostatnio znowu w piątek ale we czwartek był wypadek, w którym cysterna wywróciła się przy stacji metra i usuwanie szkód trwało aż do piątku, więc chyba strajkujący też ludzie bo odwołali strajk. I dzisiejszy strajk znów wypadł w piątek. Wszystkie stacje są zamknięte, wokół znajomy widok ludzi siedzących na schodach z książkami oczekujących kolejki metra.
Strajki to tutejszy folklor, do którego trzeba, i o dziwo, można się przyzwyczaić. Żeby tylko jeszcze wiedzieć czego te ich związki zawodowe się domagają i co chcą osiągnąć strajkując.
Jeszcze jedna dygresja. Cztery lata temu miałam okazję być w Rzymie w drugiej połowie sierpnia, kiedy trwa tutejszy exodus i Rzym jest wyludniony ze względu na masowe urlopy. Strajki też były na urlopie.

niedziela, 27 marca 2011

festa della cioccolata czyli święto czekolady












Czekolada to przedmiot ubóstwienia Włochów. Gdyby nadal panowało tu pogaństwo, tak jak w czasach Starożytnego Rzymu, tubylcy z pewnością stworzyliby jakiegoś bożka czekolady i wychwalali go pod niebiosa. Pewnie dlatego, iż takiego bożka nie mają od czasu do czasu organizują święta czekolady. Teraz od piątku mamy takie święto tu w Ostii i z mojej własnej miłości do czekolady i zwykłej ciekawości poszłam zobaczyć co to jest. To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Sami zobaczcie jakie niezwykłe rzeczy można zrobić ze zwykłej czekolady. Spróbowałam niektórych słodkości a na koniec, aby zadbać o zęby (po każdym jedzeniu słodyczy ponoć najlepiej je umyć), kupiłam szczoteczkę do zębów, oczywiście… czekoladową.

wtorek, 22 marca 2011

kontrola biletów

Dzisiaj widziałam kontrolę biletów w autobusie, nie mogę powiedzieć po raz pierwszy w ogóle ale po raz pierwszy w dzielnicy, w której mieszkam. Szybka akcja, czterech kontrolerów wskakuje do autobusu i grzecznie proszą o pokazanie biletów. Dziewczyna Włoszka siedząca naprzeciw mnie z uroczym uśmiechem odpowiada, iż nie ma biletu na co pan kontroler prosi o dokument, ona na to że nie ma ale pan nadal dość uprzejmie ale stanowczo każe jej rozpiąć torebkę i ją przeszukać i znaleźć dowód lub prawo jazdy lub chociaż kartę ubezpieczenia zdrowotnego (tutaj to bardzo ważne gdyż na niej jest tzw. kod fiskalny, bez niego tu w Italii się nie istnieje, trochę tak jak w Polsce nr pesel i NIP razem wzięte). Dziewczyna nadal szuka dowodu tożsamości ale w międzyczasie kombinuje jak to nie zapłacić  mandatu, czyli zaczyna gadkę że ona miała już wysiąść więc niech pan kontroler łaskawie pozwoli jej wysiąść, i że jedzie z przystanku końcowego i nie było gdzie kupić biletu,na co pan kontroler grzecznie odpowiada, że to nie jego zmartwienie ale jej, i że wszyscy wokół też nie mają biletu a on tylko do niej się przyczepił, no co starsze osoby siedzące wokół oburzyły się i gotowy były małolatę wyzwać od deficiente (czyli od półgłówków, to takie najbardziej pieszczotliwe tutaj ubliżanie na innych). W końcu jednak dziewczyna ku radości pana kontrolera wyciąga dowód osobisty i jednocześnie niezmiernie niezadowolona klnie pod nosem. Dostaje mandat, w sumie nie jestem pewna ile ma zapłacić a ja sobie myślę, iż przydałaby się też taka solidna kontrola w miejscach publicznych gdzie jest napis vietato fumare czyli zakaz palenia a mimo to wszyscy palacze zebrani pod zakazem palenia stoją z zapalonymi papierosami i podchodzi do nich pan stróż prawa, który to od owych palaczy odpala swojego papierosa.

niedziela, 20 marca 2011

Ostia Antica



O starożytnej Ostii miałam napisać wczoraj ale już zabrakło mi siły. Ostia była miastem portowym starożytnego Rzymu. Jak całe imperium mocno podupadła począwszy od IV w.n.e. a w późniejszym okresie  w XVI wieku rzeka, nad którą z jednej strony leżała Ostia zmieniła nagle swój bieg i przez kolejne wieki naniosła dużo mułu i kamienia tak, że obecne wybrzeże jest położone o 4 km głębiej w morze niż w czasach starożytnych. Jak też wiele miejsc Imperium Rzymskiego port został mocno zniszczony przez Gotów i Saracenów i częściowo zakryły go pokłady ziemi naniesione przez rzekę. W XIX w. prace archeologiczne wyłoniły ogromny teren wciąż pełen ciekawostek takich jak termy z pięknymi dekoracjami, świątynie wraz z rzeźbami bóstw, część forum, bramę wjazdową do miasta, tawerny i sklepy,itp.
Miejsce urocze pełne spokoju i czyste, co zupełnie nie przypomina innych włoskich atrakcji. Piękne sosny śródziemnomorskie pochylają się nad ruinami, które mimo iż są często w stanie szczątkowym przypominają o potędze tego miejsca.

maraton w Rzymie

Dzisiaj 17 już raz odbywa się Maratona di Roma czyli maraton. Zastanawiam się czy przez te siedemnaście lat mieszkańcy Rzymu przyzwyczaili się do chaosu w jakim jest miasto w dniu tego wydarzenia czy też nauczyli się je ...olewać. Chyba jednak nie wszyscy chcą go olewać gdyż numery na koszulkach były nawet ponad trzynaście tysięcy, czyli jednak cieszy się popularnością i to nie tylko wśród tubylców. Pełno było hiszpańskich, francuskich  i niemieckich flag. Byli też kibice z Austrii, Irlandii, Wielkiej Brytanii i pewnie też wielu innych krajów. Ja jednak postanowiłam tegoroczny maraton olać jak większość Włochów więc zamiast robić zdjęcia, i kibicować i bić brawo uczestnikom (jak to robiłam cztery lata temu kiedy miałam okazję po raz pierwszy oglądać tutejszy maraton) poszłam na najbliższą stację metra, żeby nawet nie widzieć panującego w mieście zamieszania, wsiadłam w podziemną kolejkę i pojechałam do domu nad morzem

sobota, 19 marca 2011

Watykan


Pisząc o Rzymie nie można też pominąć Watykanu i jego długiej i kolorowej historii. W I w.n.e. na wzgórzu obecnego Watykanu Kaligula i Neron zbudowali cyrk, w którym to w czasach wielkiego prześladowania chrześcijan po wielkim pożarze (rok 64 n.e.) ukrzyżowanych zostało wielu wyznawców nowej religii, wśród nich Apostoł Piotr. Został on pochowany w pobliżu cyrku gdzie znajdowała się rzymska nekropolia. Wkrótce cyrk zaczął powoli popadać w ruinę zaś cmentarz rozrósł się znacznie i był w ciągłym użytku w II i III w. n.e. Na początku IV w. n.e. Konstantyn Wielki po zalegalizowaniu religii chrześcijańskiej w miejscu nekropoli zaczął budowę pierwszej Bazyliki Św. Piotra. W tym celu musiał wyrównać pagórkowaty teren, w związku z tym część grobów rozebrał a z części z nich zasypał, czym uczynił solidny fundament pod budowę kościoła. Konstantyn twierdził również iż zna miejsce spoczynku kości Świętego Piotra, zatem aby je zachować przeniósł je w inne miejsce i złożył w nekropolii zaznaczając je tzw. Trofeum Gajusza, czerwoną ścianą wspartą przez kolumienki i nad grobem świętego zbudował kościół. Pierwsza bazylika czyli tzw. kościół konstantyński przetrwał do początku XVI w. kiedy to Papież Juliusz II (ten sam, który zmusił Michała Anioła do namalowanie fresków na suficie Kaplicy Sykstyńskiej i zatrudnił Szwajcarską Armię, która to do dziś służy papieżom jaka Gwardia Szwajcarska) zażyczył sobie nowego większego kościoła, który to miał pomieścić jego pełen splendoru grobowiec w wykonaniu Michała Anioła. Grobowiec nigdy nie został ukończony jak również Papież nie doczekał się nowego kościoła. Nowa Bazylika Św. Piotra została ukończona 120 lat po rozpoczęciu budowy. Stanęła ona na rzymskiej nekropolii i na fundamentach pierwszej bazyliki z czasów Konstantyna. W roku 1939 zaczęto prace archeologiczne w nekropolii i tam, oprócz wspaniale zachowanych grobowców z pięknym mozaikami i freskami odnaleziono Treofeum Gajusza czyli czerwoną ścianę a przed nią złożone kości... Watykan twierdzi iż to są kości Św. Piotra. Kości można zobaczyć udając się na wycieczkę po nekropolii (polecam gorąco choć z rezerwacja mogą być kłopoty, należy skontaktować się z Ufficio Scavi w Watykanie z prośbą o pozwolenie na wizytę, zapłacić za bilet i tylko 10 osób przewodnik zabiera ze sobą na najniższy poziom kościoła, obecnie brak przewodnika w języku polskim, dziennie wpuszczane są tam jedynie 200 osób) ale czy są to kości Świętego tego nie może udowodnić nikt.